Porady

M jak Mrówka » Remonty

Jak bezpiecznie wymienić żyrandol?

Chociaż rzadko zwracamy na niego uwagę, traktując żyrandol wyłącznie jako źródło światła, to potrafi być efektowną dekoracją wnętrza. Jeśli jest niedopasowany do wystroju wnętrza, lepiej wymienić go na nowy. Tylko jak to bezpiecznie zrobić?

Post Jak bezpiecznie wymienić żyrandol? pojawił się poraz pierwszy w M jak Mrówka.

Żyrandol możemy wymienić samodzielnie, bez pomocy elektryka, gdyż nie jest to trudne zadanie. Nie wymaga też specjalistycznych narzędzi – wystarczą śrubokręty. Zanim przystąpimy do pracy, odłączmy bezpieczniki. Chociaż to oczywista czynność, nie każdy tak robi, a przypadkowe załączenie prądu, może skutkować porażeniem. Upewnijmy się także, że w przewodach elektrycznych nie płynie prąd. Sprawdzamy to śrubokrętem próbnikiem – gdy brak napięcia, jego lampka nie będzie świecić.

Jak bezpiecznie wymienić żyrandol?

Żyrandol jest zawieszony dość wysoko, więc aby ułatwić sobie pracę, powinniśmy stanąć na czymś solidnym. Najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest rozstawienie stabilnej drabiny. Zdejmujemy z haka stary żyrandol, a następnie odkręcamy przewody z kostki połączeniowej – potrzebny nam będzie płaski śrubokręt. Po odkręceniu kabli stary żyrandol jest już zdemontowany. Odkręcając żyrandol zwróćmy uwagę jak podłączone są przewody – czarny i brązowy powinny być podłączony do fazy, niebieski (przewód neutralny) do drugiego wolnego przewodu. Jeśli nie zapamiętaliśmy układu, to włączmy prąd i za pomocą próbnika sprawdźmy, w którym przewodzie jest faza – zasygnalizuje nam to świecąca się dioda próbnika. W nowych instalacjach sprawa jest łatwiejsza, gdyż przewody sufitowe mają odpowiednie kolory. Przed montażem nowego żyrandola znowu wyłączamy prąd.

Wieszając nowy żyrandol postępujemy odwrotnie niż podczas zdejmowania starego. Zaczynamy od połączenia przewodów w kostce. Przewody nowego żyrandola najczęściej są już gotowe do montażu, nie musimy więc ich krańców pozbawiać izolacji. W przypadku gdy chcemy skrócić kabel, izolację usuwamy nożykiem. Wystarczy odsłonić druty na długość 1 cm. Żyrandol wieszamy na haku wystającym z sufitu. Kable nowego żyrandola podpinamy do odpowiednich kostek (zgodnie z instrukcją dołączonej do lampy). Jeśli mamy nową instalację TN-S, podłączmy jeszcze zielono-żółty przewód. Jest on połączony z obudową lampy i zabezpiecza przed porażeniem, Dokręcamy po kolei śrubki i sprawdzamy, czy przewody dobrze się trzymają. Wkręcamy żarówki, włączamy ponownie bezpieczniki. Gotowe!

Asia

Post Jak bezpiecznie wymienić żyrandol? pojawił się poraz pierwszy w M jak Mrówka.

Jak pomalować drewniane okna?

Drewniane okna z czasem niszczeją. Nie musimy ich od razu wymieniać – zresztą to dość spory koszt – wystarczy je pomalować. Z pomocą odpowiedniej farby możemy również całkowicie odmienić ich wygląd.

Post Jak pomalować drewniane okna? pojawił się poraz pierwszy w M jak Mrówka.

Malowanie okien najlepiej przeprowadzać w temperaturze 18oC. Gdy na remont przeprowadzamy podczas letniego urlopu, a akurat panują upały, pracę rozpocznijmy wcześnie rano, gdyż farba szybko gęstnieje i ciężko ją rozprowadzać. Poza tym świeżo malowane okna trzeba pozostawić do wyschnięcia – z tego też powodu godziny poranne są najbardziej odpowiednie.

Fenster Streichen Fensterrahmen streichen

Malowanie drewnianych okien – krok po kroku

Krok 1. Zaczynamy od usunięcia wszystkich zamków i klamek – możemy je pozostawić na miejscu, ale musimy zakryć je taśmą malarską. Odnawianie okna to także dobry moment na sprawdzanie stanu okuć i zawiasów. Jeśli są zardzewiałe, wymieńmy je na nowe.

Krok 2. Aby uniknąć przypadkowego pomalowania szyby, wokół krawędzi szkła przyklejmy taśmę malarską. Jeśli mimo zabezpieczenia farba zabrudzi szybę, po wyschnięciu farby łatwo zdrapiemy ją skrobakiem.

Krok 3. Zniszczoną powłokę malarską możemy usunąć ręcznie za pomocą skrobaka, preparatem do usuwania starych powłok malarskich (znajdziemy go w sklepie z chemią budowlaną czy markecie budowlanym), cykliną lub elektryczną opalarką. Zwróćmy szczególną uwagę na złącza i spoiwa – w tych miejscach gromadzi się zazwyczaj najwięcej farby.

Krok 4. Jeśli ramy okienne mają głębsze rysy, ubytki czy wręcz uszkodzenia wypełniamy je szpachlówką do drewna. Nakładamy ją na czyste i odpylone podłoże za pomocą szpachlówki lub specjalnej packi, ze ściętym jednym bokiem, którym od razu możemy zebrać nadmiar preparatu. Masę mocno uciskamy – jedna warstwa nie może być grubsza niż 4 mm. Jeśli ubytki są większe, szpachlówkę nakładamy w kilku warstwach – każdą następną po wyschnięciu poprzedniej.

Krok 5. Powierzchnię ramy wygładzamy drobnoziarnistym papierem ściernym gradacji 150. Po zakończeniu pracy należy powierzchnię odpylić, umyć i pozostawić do wyschnięcia.

man with paintbrush painting wooden house exterior Paintrolling a ledge

Krok 6. Na ramę okienną nanosimy powłoki ochronne: grunt i lakier lub farbę – kolor farby gruntującej powinien być taki sam lub najbardziej zbliżony do koloru warstwy nawierzchniowej. Farbę najlepiej nanosić w dwóch warstwach – drugą po wyschnięciu pierwszej. Na pędzel nabieramy niewielką ilość farby i malujemy od góry na dół. Długie pociągnięcia pędzla pozwolą uzyskać gładką powierzchnię.

Krok 7. Po całkowitym wyschnięciu ram okiennych mocujemy z powrotem zamki i klamki.

Asia

Post Jak pomalować drewniane okna? pojawił się poraz pierwszy w M jak Mrówka.

Nowe życie starych mebli z VIVA GARDEN

Każdy z nas ma w swoim domu stare niewykorzystywane już meble. Z farbami Altax VIVA GARDEN nadamy im nowe, lepsze i weselsze życie!

Post Nowe życie starych mebli z VIVA GARDEN pojawił się poraz pierwszy w M jak Mrówka.

Nowe życie starych mebli z VIVA GARDENDługi weekend czerwcowy postanowiłam poświęcić na porządkowaniu piwnicy i garażu. Wymusiła to na mnie konieczność zrobienia miejsca na rzeczy, których szkoda mi jeszcze wyrzucić, a nie używam ich od dawna. Inwentaryzacja zbiorów piwnicznych i garażowych doprowadziła do ciekawych odkryć. Otóż okazało się, że jestem posiadaczką starej ramy krzesła (w zupełnie dobrym stanie) czy niewielkiej komódki i niskiego regału. Do swoich starych ról raczej już nie powrócą, ale może warto im nadać nowe funkcje?

Inspirujące farby VIVA GARDEN

Pomysł na nowe wykorzystanie tych mebli narodził się pod wpływem mojej koleżanki, która odkryła farby ogrodowe Altax VIVA GARDEN. To wyroby, które czynią cuda! Dzięki nim nawet stary wieszak, obtłuczona donica ceramiczna czy też metalowe półki z lat 60. wyglądają jak designerskie przedmioty. Emalie VIVA GARDEN przełamują nasze myślenie o farbach do drewna, metalu czy ceramiki. Ich sekret tkwi w niebanalnej i odważnej kolorystyce oraz łatwości aplikacji. Z pomalowaniem nimi wybranych przedmiotów czy detali architektonicznych poradzi sobie nawet osoba, która nie błyszczała na plastyce czy pracach ręcznych. Do dyspozycji mamy aż 29 pięknych kolorów, odbiegających w sposób zaskakujący od naszego myślenia o barwach przynależnych meblom czy architekturze ogrodowej.

Nowe życie starych mebli z VIVA GARDENVIVA GARDEN – życiodajny eliksir

O tym, co zrobić ze swoimi piwnicznymi trofeami zadecydowałam po odwiedzeniu strony www.vivagarden.pl. Teraz pełnią one w ogrodzie funkcję nietypowych kwietników. Ich nowa rola intryguje wszystkich gości, nie tylko naszych przyjaciół i rodzinę, ale też ptaki. Ja skomponowałam zestaw, w którym znalazła się „niebieska funkia”, „różowe goździki” i „płatki wiśni”. Ale moja przygoda z emaliami VIVA GARDEN jeszcze się nie kończy. Już mam nowe pomysły na wykorzystanie tych farb w innych rolach. Także we wnętrzach domu – w kolejce do przemalowania czekają stare krzesła i stół oraz metalowe schody.

Ania W.

Post Nowe życie starych mebli z VIVA GARDEN pojawił się poraz pierwszy w M jak Mrówka.

Wiertarka udarowa GRAPHITE – musisz to mieć!

Wiertarka należy do najpopularniejszych urządzeń wykorzystywanych do wykonywania otworów. Warto wybrać taką, która będzie funkcjonalna i uniwersalna. Te warunki spełnia wiertarka udarowa GRAPHITE 58G725 o mocy 550 W.

Post Wiertarka udarowa GRAPHITE – musisz to mieć! pojawił się poraz pierwszy w M jak Mrówka.

Wiertarka to elektronarzędzie przydatne w każdym gospodarstwie domowym. W moim domu najczęściej sięgamy po nią, by wywiercić niewielkie otwory niezbędne do zawieszenia półek, luster czy karniszy. Jednak ostatnio mój mąż odkrył w sobie duszę majsterkowicza, dlatego też na jego urodziny postanowiłam zrobić mu prezent w postaci nowej wiertarki.

Uniwersalna udarowa

Większość dostępnych wiertarek to modele udarowe, co oznacza, że wiertło obraca się wokół swojej podłużnej osi oraz wykonuje ruchy do przodu i do tyłu. Udar pozwala wiercić w materiałach twardych, a po jego wyłączeniu także w miękkich. Mój wybór to jednobiegowa wiertarka udarowa firmy GRAPHITE, wyróżnia się ona parametrami, udogodnieniami i wyposażeniem, które wykorzystamy w różnych pracach.

Wiertarka udarowa GRAPHITE – musisz to mieć!Wiertarka udarowa GRAPHITE – musisz to mieć! 

Wysokie parametry

Zanim sięgnęłam na sklepową półkę po wiertarkę, prześledziłam, jakie jej parametry mają znaczenie dla takiego użytkownika jak mój mąż. Bardzo ważną cechą jest jej moc podawana w watach. To od niej zależy między innymi jakiej wielkości otwory będziemy mogli wiercić. Elektronarzędzia dobrej jakości powinny mieć moc powyżej 500 W. Warunek ten spełnia wiertarka udarowa GRAPHITE 58G725 o mocy 550 W. Jej użycie po przełączeniu na tryb wiercenia udarowego umożliwia sprawne wywiercenie otworów w cegle czy betonie o średnicy do 13 mm, ale to nie koniec jej zalet. Ten model po wyłączeniu udaru doskonale poradzi sobie z materiałami, takimi jak drewno, tworzywa sztuczne, metal czy ceramika. Można w nich wykonać otwory np. o średnicy do 10 mm (metal), a w drewnie nawet do 25 mm. Przy wyborze tego sprzętu znaczenie ma też liczba obrotów na minutę. Wiertarka GRAPHITE 58G725 podczas wiercenia osiąga do 3000 obrotów na minutę, a po włączeniu udaru częstotliwość uderzeń dochodzi do 48000 w ciągu minuty. Elektronarzędzie ma także możliwość obrotu głowicy w prawo i lewo, co znacznie zwiększa komfort pracy.

Wygodne użytkowanie

Kupując wiertarkę, zwróćmy też uwagę na jakość użytkowania. Wiertarkę firmy GRAPHITE wyróżnia ergonomiczna konstrukcja. Ogumowana rękojeść główna podnosi komfort i bezpieczeństwo pracy. Jej zaletą jest również dodatkowa rękojeść boczna, która zwiększa precyzję wiercenia i umożliwia większy nacisk. Dzięki niewielkiej wadze urządzenia, która wynosi 1,8 kg, nie zmęczy nas także praca przez dłuższy czas. Długi przewód zasilający ułatwi wykonanie otworów w trudno dostępnych miejscach. Zaletą, którą docenił mój mąż jest także ulokowany w dodatkowej rękojeści schowek na wiertła. Przechowywanie i transport wiertarki są komfortowe za sprawą praktycznej i bardzo poręcznej walizki.

Ania W.

Post Wiertarka udarowa GRAPHITE – musisz to mieć! pojawił się poraz pierwszy w M jak Mrówka.

Przebudowa kominka na działce

Kupując działkę z wiekowym domem omija nas etap mozolnej budowy i wykańczania, co jest sporym atutem, jednak przebudowy oraz remonty wydają się nie kończyć. Pierwszą ważną inwestycją na moim letnisku był kominek.

Post Przebudowa kominka na działce pojawił się poraz pierwszy w M jak Mrówka.

Stary dom na działce ogrzewany był kominkiem o formie przypominającej bardziej tradycyjny piec. Z tego względu określenie „ogrzewany” można całkowicie uznać za nadużycie. Całe uzyskiwane ciepło pozostawało w kominku i uciekało przez kanał wentylacyjny. Nieduży otwór paleniska nie rozprowadzał ciepła po wnętrzu domu. Usytuowany dość wysoko sprawiał, że wydobywająca się i tak niewielka ilość ogrzewanego powietrza, rozchodziła się dopiero jakieś 60 cm nad posadzką. Potrzebne było palenie przez cały dzień, aby temperatura w pomieszczeniu wyraźnie wzrosła. Konieczne zatem stało się przebudowanie istniejącego kominka.

Przebudowa kominka na działce Przebudowa kominka na działce 

Ekonomia a efekt

Nowy kominek miał być przede wszystkim znacznie bardziej wydajny. Wiadomo, że ekonomiczny jest dopiero model z wkładem. Byłam jednak, i nadal jestem, zdecydowaną zwolenniczką otwartego paleniska. Gdybym podejmowała decyzję o budowie kominka w domu mieszkalnym, pewnie wybrałabym zamkniętą formę. Jednak w domu letniskowym cenię urok żywego ognia, który można podziwiać w sposób bezpośredni. Ponadto najbardziej dostępne na terenie mam drewno sosnowe, które nie nadaje się do palenia w zamkniętym kominku. Choć decyzja była łatwa, trudności zaczęły się już na następnym etapie – praktycznie nie możliwym jest znalezienie na Mazowszu specjalisty od budowy kominków otwartych. Bez trudu wykonamy model zamknięty, jednak skonstruować profesjonalny otwarty jest dużą sztuką. Poradzono mi, żeby szukać specjalisty na Podhalu. Po długich i płonnych poszukiwaniach poddałam się i  przekonałam budowniczego zamkniętych kominków, aby korzystając z fachowej literatury, zbudował otwarty kominek na moją odpowiedzialność.

Przebudowa kominka na działce Przebudowa kominka na działce

Demontaż i budowa kominka

Po zdemontowaniu starego kominka część odzyskanych cegieł posłużyła do budowy postumentu nowego. Konstrukcja powstawała zgodnie ze sztuką budowlaną, czyli według projektu, który został sporządzony na podstawie kilku wytycznych. Należało wziąć pod uwagę przekrój komina, kubaturę pomieszczenia i przestrzeń między słupami konstrukcji nośnej w pomieszczeniu. Moim marzeniem było zbudowanie jak największego otworu, aby palenisko było dobrze widoczne, a ciepło rozchodziło się jak najobszerniej. Niestety okazało się, że konieczne do wykonania warstwy ścian oraz skosy i pochyłość ścianek wewnętrznych, coraz bardziej zamykały światło kominka. Mimo to powstałe palenisko i tak było większe od poprzedniego, co było głównym celem przebudowy.

Kształt obudowy wybrałam tradycyjny. Chciałam by kominek był obłożony cegłami – tak jak poprzedni, jednak tym razem klinkier miał być jasny. Tak jak w dawnych modelach nad paleniskiem zaprojektowaliśmy półkę w formie drewnianej belki. Zamówiłam sosnowy bal, z jak największą liczbą sęków i pęknięć – nie chciałam by kominek wyglądał zbyt nowocześnie i świeżo – miał pasować do starej chaty.

            Przebudowa kominka na działce Przebudowa kominka na działce

Problem

Prace przebiegały sprawnie. Wszystkie etapy, czyli postument z wlotem powietrza i szufladą na popiół, izolacja przeciwogniowa ściany, ruszt w płycie paleniskowej, komora spalania, okap z komorą dymową i szybrem, następowały zgodnie z planem i precyzyjnie według wyliczeń zawartych w projekcie. Boczne ściany z wentylacją, ich obudowa cegłami klinkierowymi i okapu płytami g-k były przedostatnim etapem. Na koniec nastąpiło spoinowanie okładziny i tynkowanie okapu. Dopiero wówczas dokonano próby odpalenia kominka, czyli nadeszła chwila prawdy. I tak jak wszyscy się obawiali, niestety kominek zaczął dymić w kierunku pomieszczenia. Wlot komory dymowej wydawał się nie nadążać z odprowadzeniem spalin. Jedynym sposobem było przedłużenie ścianek otworu paleniska. Dołożyliśmy zatem dodatkowy rząd cegieł klinkierowych, które sięgnęły prawie końca dolnej, zewnętrznej półki kominka. To znacznie poprawiło sytuację, ale należało jeszcze znaleźć mobilny ruszt kominkowy, który podniósłby opał nad płytą paleniska. W markecie budowlanym kupiłam taki ruszt – idealnie pasujący do wielkości i trójkątnego kształtu komory spalania. To spowodowało, że układane drewno jest usytuowane maksymalnie głęboko i wyżej, niż przedtem, a to z kolei umożliwia sprawne odprowadzanie dymu przez gardziel, do komory dymowej. Dzięki temu kominek jest sprawny i wydajny. Wreszcie w domu jest ciepło. Ponadto kominek bardzo zdobi wnętrze i jest dokładnie taki, jak sobie wymarzyłam.

AHA

Post Przebudowa kominka na działce pojawił się poraz pierwszy w M jak Mrówka.

Jak powstał pokój ogrodowy

W domu, do którego się wprowadziliśmy, był stosunkowo nieduży taras. Wchodziło się na niego z bocznego pokoju, poprzez wąskie drzwi balkonowe. Pokój, który równolegle przylegał na całej długości do tarasu nie miał z nim połączenia, jedynie jego okna wychodziły na taras. To była rzeczywistość do radykalnej zmiany.

Post Jak powstał pokój ogrodowy pojawił się poraz pierwszy w M jak Mrówka.

Jak powstał pokój ogrodowyPojawiła się zarówno funkcjonalna, jak i wizualna okazja, z której nie sposób było nie skorzystać – w nie aż tak skomplikowany sposób, ciemny i niereprezentacyjny pokój zamienić na przestronny salon, który ma bezpośrednie połączenie z tarasem. Zaprosilibyśmy w ten sposób ogród do pokoju, z zamiarem dodania uroku i doświetlenia smutnego wnętrza.

Jak powstał pokój ogrodowySzybki i sprawny remont

Ekipa wykonawcza rozpoczęła pracę od precyzyjnego wymontowania starych okien, planowaliśmy je bowiem wykorzystać na wyższej kondygnacji, na tej, której na z kolei zabudowywaliśmy loggię (o tym w artykule „Loggia do wchłonięcia”). Następnie trzeba było poszerzyć otwór, planowaliśmy bowiem jak największą płaszczyznę przeszkloną – ostatecznie wyniosła 3 m długości. Taka szerokość związana była również z możliwością zamontowania drzwi bezprogowych (na jakich nam bardzo zależało), których rozmiar i ciężar określony do prawidłowej pracy, warunkował wielkość całego obwodu okna. Konieczne też było zamontowanie solidnego nadproża. Następnie należało wyburzyć ściankę w dół do podłogi i przygotować obrzeża powstałego otworu do montażu ramy okiennej. Okno zamówiliśmy wraz z transportem i montażem. Instalacja systemu bezprogowego jest bowiem wymagająca, trzeba bardzo dobrze osadzić okno i precyzyjnie wypoziomować. Efekt był od razu imponujący. Wyjście na ogród i duża porcja światła naturalnego uwydatniła walory i możliwości estetyczne tej przestrzeni.

Jak powstał pokój ogrodowy Jak powstał pokój ogrodowy 

Jak powstał pokój ogrodowy

Skandynawskie inspiracje

Mieliśmy okazję podróżować kilka razy do Skandynawii i każdorazowo byliśmy pod wrażeniem jak ze smakiem urządzone są nawet niewielkie wnętrza – brakuje przepychu, jest dużo światła, na każdym kroku widać integralną więź z naturą. Urządzając ten pokój staraliśmy się przenieść do niego te inspiracje. Postawiliśmy na dominacje koloru białego, elementy jasnego drewna oraz lekkie i skromne meble. Ponieważ musieliśmy ważyć koszty, na podłodze położyliśmy panele, ściany pomalowaliśmy białą zwykłą farbą, a część użytych mebli była po prostu z odzysku (np. stary stolik kuchenny jeszcze po dziadkach, znaleziony gdzieś w warsztatowej części piwnicy). Udało nam się zaaranżować dobrze doświetlony, jasny pokój, w którym bardzo miło się odpoczywa, pije kawę, czyta książki. Szerokie, bezprogowe drzwi tarasowe pozwalają latem otworzyć ten pokój na taras i połączyć w jedną użytkową przestrzeń.

Dominika

Post Jak powstał pokój ogrodowy pojawił się poraz pierwszy w M jak Mrówka.

Loggia do wchłonięcia

Jeszcze niespełna 20 lat temu projekt domu w Polsce wydawał się tym ciekawszy i okazalszy, im więcej zawierał detali architektonicznych. Nawet prostą bryłę wzbogacano wielopłaszczyznowym dachem naszpikowanym różnej wielkości lukarnami i róźnokształtnymi kukawkami. Na ścianach budynku planowano zwykle balkon albo loggię, a najchętniej jedno i drugie.

Post Loggia do wchłonięcia pojawił się poraz pierwszy w M jak Mrówka.

Współcześnie koszty budowy takich domów, a w następnej kolejności, ich ogrzewania zweryfikowały te trendy i do głosu doszła przede wszystkim funkcjonalność. Kiedy rozpoczęliśmy remont naszego domu stało się jasne, że wiele jego elementów nie stanowi żadnej atrakcji, nie jest użytkowane, a nawet utrudnia ergonomiczne korzystanie z wygody, jaką daje mieszkanie w domu o dużej kubaturze (taką niechlubną rolę pełniła np. loggia).

Za cel postawiliśmy sobie głównie powiększanie optyczne przestrzeni oraz doświetlanie wnętrz, wiązało się to z wyburzaniem ścian pomiędzy pomieszczeniami oraz ze wstawianiem nowych okien tam, gdzie ich dotąd nie było (np. okien dachowych).

Dlatego jednym z poważniejszych etapów, a jednocześnie, jak się potem okazało w użytkowaniu, bardzo korzystnym było „wchłonięcie loggii”, czyli zniwelowanie balkonu na rzecz powiększenia powierzchni pokoju, którego był zwieńczeniem.

Loggia zajmowała bowiem całą frontową ścianę jednego z pokojów, który zaplanowaliśmy jako sypialnię. Jasne było, że w tym pomieszczeniu nie będzie nam potrzebny balkon. Ze względów antywłamaniowych (ponieważ był to balkon od strony ogrodu, a nie ulicy) był sowicie okratowany, co również psuło estetyczny walor tego pomieszczenia. Na balkonie najchętniej przesiadywały jedynie ptaki, łatwo się domyślić z jakim skutkiem.

Loggia do wchłonięcia Loggia do wchłonięcia

 Loggia do wchłonięcia Loggia do wchłonięcia

Posadzkę loggii stanowił strop dolnej kondygnacji, czyli sufit pokoju na parterze, tym samym nie było żadnej przeszkody, żeby ta przestrzeń stanowiła dalszy bieg podłogi nowej sypialni – należało skuć płytki, zdemontować okna i drzwi balkonowe oraz wyburzyć ściankę, w której były osadzone. Ekipa wykonawcza musiała wymurować nową ścianę (zrobiono to ze zwykłych pustaków z betonu komórkowego) i wstawić solidne nadproże nad zaplanowany ciąg okien. Ponieważ w pokoju poniżej (na parterze) zdecydowaliśmy się na montaż drzwi tarasowych, przenieśliśmy stare skrzydła okienne z dołu na wyższe kondygnacje. Ten zabieg pozwolił nam uzyskać w sypialni ścianę dwóch szerokich dwuskrzydłowych okien i wygospodarować jedno do wstawienia w ścianę prostopadłą.

Loggia do wchłonięcia Loggia do wchłonięcia

Ważnym etapem prac remontowych było wyrównanie podłogi i położenie wylewki pod klepkę, która miała być kontynuacją i spasować się z posadzką, która już w tym pokoju była. Na szczęście z czasów budowy tego domu w piwnicy zostały duże zapasy klepki, także idealnie pasowała rozmiarem i jakością. Oczywiście podłogę w całym tym pomieszczeniu trzeba było zeszlifować i ponownie polakierować, tak żeby nie było widać łączenia.

 

Po otynkowaniu i pomalowaniu ścian uzyskaliśmy finalnie przeszło 5 m2 dodatkowej powierzchni, co w przypadku pokoju dla dwóch osób ma duże znaczenie.

Dominika

Post Loggia do wchłonięcia pojawił się poraz pierwszy w M jak Mrówka.

Wymiana elewacji na drewnianym domu

Drewno jako okładzina zewnętrzna ma wiele uroku. Niestety wymaga regularnej konserwacji, a gdy już na nią za późno, nieodzownej wymiany na nowe deski.

Post Wymiana elewacji na drewnianym domu pojawił się poraz pierwszy w M jak Mrówka.

Wymiana elewacji na drewnianym domuW domu letniskowym nadszedł czas na wymianę starych desek okładzinowych, które zwłaszcza od strony południowo-zachodniej były bardzo zniszczone i wypaczone. Ich krawędzie odstawały i łuszczyły się na nich liczne warstwy preparatów zabezpieczających. Wiele pracy wymagała wymiana prowadzona na wysokości poddasza. Na szczęście dla osób prowadzących prace ściana szczytowa była bardziej dostępna, dzięki zadaszeniu tarasu, z którego można było skorzystać jak z rusztowania.

Planowanie prac

Rozpatrując nową elewację w starym domu letniskowym myślałam o dodaniu następnej warstwy, która dodatkowo zaizolowałaby ściany. Niestety od strony południowo-zachodniej stara okładzina była na tyle zniszczona, że w grę wchodziła jedynie jej wymiana. Nawet gdyby deski znajdowały się w lepszym stanie, konstrukcja dachu nie pozwalała na dodanie nowej warstwy. Okap był zbyt krótki, a po wymianie praktycznie zniknął.

Pierwszym etapem prac było usunięcie starej okładziny. Uznałam, że nie ma konieczności zastępowania wąskich desek analogicznymi. Wymianę potraktowałam jako doskonały moment na odmianę wizerunku elewacji. Ponieważ dom z bali kojarzy się z szerokimi elementami drewnianymi, w pobliskim tartaku wybrałam maksymalnie szerokie deski. Fachowcy doradzili mi tam, aby kupić podłogówkę wykonaną z drewna świerkowego. Odpowiednio wysuszona partia stworzy trwałą okładzinę, a dzięki swej grubości powstanie dodatkowa izolacja ściany zewnętrznej.

W markecie budowlanym uzyskałam wskazówki, które preparaty należy nałożyć na surowe drewno, aby je zaimpregnować. Wybrałam bezbarwny środek, zabezpieczający przed biodegradacją i dodatkowo przed ciemnieniem drewna. Moim marzeniem było rozjaśnić wygląd zewnętrzny domu (poprzednio był pomalowany na palisander). Im dłużej uda się utrzymać jasne drewno na elewacji, tym lepiej. Jeśli zacznie się proces szarzenia, zawsze będzie można je przyciemnić, ale na razie, widząc świeży surowiec, postanowiłam zrobić wszystko, by zachować ten stan na jak najdłużej. Oprócz impregnatu nabyłam bezbarwną lazurę do drewna, w celu stworzenia wierzchniej bariery, chroniącej przed zmiennymi warunkami atmosferycznymi. Ostatnim zakupem w markecie były kantówki oraz nierdzewne wkręty do drewna.

Wymiana elewacji na drewnianym domu Wymiana elewacji na drewnianym domu

Zabezpieczenie okładziny i docięcie

Choć nie ma takiej konieczności, każdą z desek okładziny zabezpieczyłam z dwóch stron. Dwie warstwy nałożyłam zarówno od strony ściany, jak i na zewnętrznej płaszczyźnie. Wydawało mi się, że tak będzie optymalnie. Kolejna warstwa była nakładana po pełnym wyschnięciu pierwszej. Ponieważ deski podłogówki łączy się na pióro i wpust, również te newralgiczne miejsca pociągnęłam impregnatem korzystając z małego pędzla. Zarówno szczeliny, jaki pióra zostały w ten sposób zabezpieczone.

Końce kolejnych desek elewacyjnych musiały być odpowiednio przycięte pod kątem, aby pasowały względem skosów połaci dachów. Praca zaczęła przebiegać dużo sprawniej, gdy za wzór kształtu posłużyły zdjęte deski starej elewacji. W roli szablonu najbardziej przydały się te z samego wierzchołka szczytu.

Wymiana elewacji na drewnianym domu Wymiana elewacji na drewnianym domu

Wymiana elewacji na drewnianym domu Wymiana elewacji na drewnianym domu

Montaż okładziny

Ponieważ drewniana powierzchnia ściany szczytowej była zachowana w bardzo dobrym stanie, nie było konieczności jej remontu. Uprzednio zabezpieczona preparatem ochronnym i osłaniana przez lata zewnętrzną warstwą elewacyjną, utrzymana była w doskonałej formie. Do jej powierzchni należało przymocować ruszt wykonany z drewnianych kantówek. Z kolei do nich mocowano deski elewacyjne, łączone wcześniej na pióro i wpust. Prace przyspieszyło skorzystanie z wkrętarek. Następnie przyszedł czas na elementy wykończeniowe wokół okna oraz montaż obróbki blacharskiej pod nim. Całość drewnianej elewacji była dwukrotnie zabezpieczona bezbarwnym preparatem nawierzchniowym. Bardzo pomocny okazał się w trakcie tych końcowych prac wałek na wysięgniku teleskopowym, który pozwolił dokładnie pomalować ścianę, również wysoko pod samym dachem.

AHA

Post Wymiana elewacji na drewnianym domu pojawił się poraz pierwszy w M jak Mrówka.

Taras na gruncie z płyt betonowych

Trwałe i wytrzymałe płyty betonowe nie muszą przypominać tradycyjnego chodnika. Z tego materiału wykonuje się wiele produktów imitujących drewno

Post Taras na gruncie z płyt betonowych pojawił się poraz pierwszy w M jak Mrówka.

Taras na gruncie z płyt betonowychTaras na gruncie to wielka wygoda, zwłaszcza na działce. Nic lepiej nie łączy domu z ogrodem. Na letnisku głównie spędza się czas na łonie natury, dlatego taka forma utwardzenia terenu wydaje się bardzo praktyczna. Taras można wyłożyć kostką granitową, betonową, płytami kamiennymi, drewnianymi lub kompozytowymi deskami itp. Jednak przy starej chacie z bali najbardziej pasowało inne rozwiązanie.

Analiza potrzeb i możliwości

Oczywistym jest, że na leśnej działce, gdzie dom całkowicie wykonany jest z drewna, nasuwa się chęć wykonania tarasu na gruncie z tego samego materiału. Jednak wymagania regularnej konserwacji oraz nieodwracalny proces biodegradacji drewna to argumenty, które zdecydowanie przeważyły na niekorzyść takiego rozwiązania. Taras na gruncie nie tylko wystawiony jest w całości na działanie zmiennych warunków atmosferycznych (projekt nie przewidywał zadaszenia), ma stosunkowo bliski kontakt z podłożem, ale także musi być odporny na intensywną eksploatację w sezonie letnim. Poza tym okresem nie będzie osłaniany. Dodatkowym aspektem są koszty, które na działce letniskowej staramy się ograniczać. Wszystkie wymagania, łącznie z estetycznymi, spełniałby taras kamienny, jednak pokrycie dużej powierzchni tym materiałem to spory wydatek. Rozwiązaniem optymalnym okazały się płyty betonowe o odciśniętym wzorze.

Chodnik drewnopodobny

Płyty betonowe imitujące drewno mogą mieć formę okrągłych elementów, przypominających plastry powstające z ciętych w poprzek pni drzew, ale też miewają wygląd desek lub bali. Do drewnianego domu bardzo pasowały płyty dające złudzenie podkładów kolejowych. Idealnie też udało się wybrać odpowiedni kolor elementów chodnikowych. Płyty nie tylko imitują stare drewno, szerokość mają analogiczną do bali konstrukcyjnych domu, ale dodatkowo mają brązowy odcień, utrzymany w tej samej tonacji co lakierobejca na elewacji. Aż trudno uwierzyć, że kolor palisander można znaleźć wśród betonowych, farbowanych płyt.

Taras na gruncie z płyt betonowychWybór produktu

Firm produkujących drewnopodobne płyty chodnikowe jest wiele, ważne jednak, by wybrać taką, która oferuje nie tylko dobry produkt, ale także sprawny i profesjonalny transport. Ze względu na ciężar i wielkość paczek niewielu klientów może podołać przewozowi we własnym zakresie. Produkty należy przede wszystkim transportować w sposób odpowiedni i zabezpieczając je przed uszkodzeniem. Długie elementy łatwo pękają pod wpływem wibracji i napięć. Także nie trudno je ukruszyć w trakcie wyładowywania. Dlatego producenci oferują transport i specjalistyczną obsługę. W przypadku zamówienia towaru z dowozem na leśną działkę może być problem, gdy droga dojazdowa jest nieutwardzona, jak było w tym przypadku. Masywna ciężarówka z HDS, czyli z dźwigiem do wyładunku, łatwo zakopuje się w piachu. Do tego dochodzą trakty dojazdowe na posesji, miejsce potrzebne do manewrowania itp. Wszystkie te parametry warto wcześniej ustalić z dostawcą.

Wybierając produkt istotna jest też jakość betonu z jakiego wykonany jest chodnik, gwarancja dawana przez producenta na same płyty i oddzielnie na trwałość ich koloru.

Taras na gruncie z płyt betonowychMontaż i użytkowanie tarasu

Płyty były układane na zagęszczonym podkładzie wykonanym ze żwiru, ziemi i piachu. Granice tarasu wyznaczyła opaska fundamentowa. Aby nie trzeba było przycinać płyt betonowych, zostały one ułożone w mniej więcej równych rzędach. Obrys elementów nie jest identyczny, gdyż i ten parametr imituje naturalne, stare, drewniane belki. Odciśnięty w betonie rysunek słojów i włókien także nie pozostawia powierzchni jednakowej i gładkiej. Dzięki temu taras jest antypoślizgowy i wygląda jak drewniany. Przestrzenie między płytami zostały wypełnione świeżym piaskiem.

W ten sposób powstał taras na gruncie o powierzchni 35 m2, który dokładnie spełnia wszystkie potrzeby na działce. Łatwo go umyć myjką ciśnieniową. Wizualnie trudno odróżnić jego elementy od drewnianych. Jest trwały, odporny i stabilny. Jedyny mankament to chwasty wyrastające w szczelinach. Po ich usunięciu oraz po wypłukaniu piasku spomiędzy płyt, konieczne jest jego ponowne uzupełnienie. Poza tym taras jest bezobsługowy.

AHA

Post Taras na gruncie z płyt betonowych pojawił się poraz pierwszy w M jak Mrówka.

Krzesła ogrodowe w nowym wydaniu

Po kilku sezonach na otwartej przestrzeni, narażone na zmienne czynniki atmosferyczne meble ogrodowe niszczeją, pokrywają się patyną i ciemnieją. Po meblach drewnianych, szczególnie tych z gatunków drzew rodzimych, destrukcję widać najbardziej. Jak nadać im nowy wygląd?

Post Krzesła ogrodowe w nowym wydaniu pojawił się poraz pierwszy w M jak Mrówka.

Chowając drewniane fotele ogrodowe do piwnicy przed zimą, widziałam już, że mimo mało kapryśnej, słonecznej wiosny i lata będą one wymagały renowacji. Lakier, którym meble były fabrycznie pokryte, zaczął się łuszczyć, a w wielu miejscach zszedł całymi połaciami. Szczególnie na tych płaszczyznach drewno zszarzało, a w niektórych miejscach pokryło się glonem. Uznałam, że wraz z nadejściem ciepłych dni, przed sezonem tarasowo-ogrodowym nadam fotelom świeży wygląd – pomaluję je farbą kryjącą na zupełnie nowy kolor.

Krzesła ogrodowe w nowym wydaniu Krzesła ogrodowe w nowym wydaniu

Przygotowanie do malowania

Zanim mogłam zabrać się za najprzyjemniejszą rzecz, czyli docelowe malowanie, musiałam fotele dobrze umyć. Na powierzchni było dużo kurzu, a w zakamarkach „przezimowały” drobiny suchych roślin i ziemi z ogrodu. Zanieczyszczenia usunęłam za pomocą myjki ciśnieniowej, która pozwalała uzyskać na tyle mocny strumień wody, że nie tylko wypłukał on zanieczyszczenia z każdej szczeliny, ale też, jak się okazało, pozdzierał w niektórych miejscach łuszczący się lakier. Nie na tyle oczywiście, żebym mogłam zaniechać, ważnego w  konserwacji drewnianych mebli ogrodowych, szlifowania papierem ściernym. Z tą pracą musiałam jednak poczekać do momentu, aż fotele idealnie wyschły. Do szlifowania użyłam gruboziarnistego papieru ściernego i skupiłam się głównie na powierzchniach poziomych – oparciach i siedziskach, one bowiem ze względu na stojącą wodę były zniszczone najbardziej. Ponownie zmyłam powierzchnię foteli ogrodowych myjką i pozostawiłam do pełnego osuszenia.

Wybór farby do drewnianych mebli ogrodowych

Zanim przystąpiłam do malowania, spędziłam trochę czasu w sklepie budowlanym, ponieważ zależało mi, aby dokonać dobrego wyboru farby. I nie chodziło tu jedynie o kolor. Szukałam farby mocno kryjącej, abym nie musiała malować powierzchni kilka razy oraz trwałej i odpornej na działanie deszczu oraz słońca. Chciałam, aby meble wymagały kolejnej konserwacji dopiero za kilka lat.

Z pomocą sprzedawcy udało mi się znaleźć bardzo dobrą jakościowo kryjącą farbę do drewna o idealnych parametrach (wodną, nie rozpuszczalnikową – czyli w zasadzie bezzapachową) w kolorze jasnoszarym – bo taki sobie wykombinowałam. Miałam bowiem w planach pierwszy raz zaolejować taras olejem koloryzującym, również jasnoszarym (o tym również na blogu).

 Krzesla-ogrodowe-w-nowym-wydaniu-3 Krzesla-ogrodowe-w-nowym-wydaniu-5

 Krzesła ogrodowe w nowym wydaniu Krzesła ogrodowe w nowym wydaniu

Malowanie, przyjemna część zadania

Z malowaniem czekałam na ładny, słoneczny, bezwietrzny dzień, ponieważ zależało mi, by pracować na zewnątrz. Przygotowałam folię chroniącą podłoże, miseczkę na farbę, żeby każdorazowo na czas malowania odlewać z puszki potrzebne porcje, nie narażając na wyparowywanie i gęstnienie całości. Wyznaczyłam sobie fazy malowania – najpierw płaskie powierzchnie, potem pionowe, a potem przekładanie fotela na plecy i elementy mniej dostępne. Farba była gęsta, dobrze kryła i jej konsystencja nie sprzyjała powstawaniu zacieków. Niemniej przed każdym pociągnięciem pędzla starałam się usuwać nadmiar farby o brzeg naczynia. Pierwszą warstwę naniosłam częściowo jednego dnia, drugiego dokończyłam spody krzeseł i miejsca mniej dostępne. Pozostawiłam fotele na dwa dni do wyschnięcia, a po tym czasie analogicznie naniosłam drugą, finalną warstwę. Farba była bardzo wydajna i dobrze kryjąca, ale te jej właściwości miały jednak jedno wymaganie (o czym wyraźnie poinstruował mnie fachowiec w sklepie i myślę, że warto o tym pamiętać przystępując do malowania zewnętrznych mebli ogrodowych) – farba musi dobrze wyschnąć, zanim meble zaczniemy użytkować. Gdybyśmy zbyt wcześnie usiedli na fotelu, mogłyby na nim pozostać widoczne odciski (jak np. na plastelinie). Dlatego moje fotele, kiedy były już w całości pomalowane, pozostawiłam w garażu na 1,5 tygodnia. Po tym czasie wystawiłam w plener i teraz prezentują się wyjątkowo oraz modnie.

Dominika

 

Post Krzesła ogrodowe w nowym wydaniu pojawił się poraz pierwszy w M jak Mrówka.